Branża drzewno-meblarska tonie w długach – 352 mln zł zaległości i coraz mniej wiarygodnych firm
Reklama
Producenci i sprzedawcy mebli oraz firmy drzewne mają łącznie 352 mln zł przeterminowanych zobowiązań wpisanych do Krajowego Rejestru Długów. Co gorsza, w ciągu ostatniego roku wyraźnie pogorszył się profil płatniczy tych przedsiębiorstw – współpraca już z co czwartą firmą meblarską i co piątą drzewną wymaga od kontrahentów większej ostrożności.
Krajowy Rejestr Długów przeanalizował kondycję finansową dwóch powiązanych segmentów rynku – meblarskiego i drzewnego. Analiza objęła przedsiębiorstwa pozyskujące drewno i produkujące wyroby z drewna, firmy zajmujące się hurtowym obrotem drewnem i materiałami budowlanymi, a także producentów mebli i ich dystrybutorów. Obie gałęzie gospodarki funkcjonują w ścisłej symbiozie w ramach jednego łańcucha dostaw. Problemy z płynnością, dostępnością surowca czy kosztami szybko przekładają się na ceny, terminy i jakość materiałów używanych przez producentów mebli.
Zadłużenie rośnie, wiarygodność spada
Według danych KRD producenci i sprzedawcy mebli mają 135,7 mln zł zaległości – w rejestrze widnieje 3091 dłużników z tego segmentu, a średni dług jednej firmy wynosi 43,9 tys. zł. W przypadku branży drzewnej zadłużenie jest wyższe i wynosi 216,3 mln zł, należy do 4192 firm, a średni dług przypadający na jeden podmiot to 51,6 tys. zł.
Pełniejszy obraz sytuacji daje Analiza wiarygodności płatniczej, która klasyfikuje wszystkie firmy na rynku pod kątem ich zdolności do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań. Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biuro Informacji Gospodarczej, nie pozostawia złudzeń: „Widzimy, że zarówno w branży meblarskiej, jak i drzewnej w ciągu ostatniego roku wyraźnie pogorszył się profil płatniczy firm. Ubyło przedsiębiorstw z najwyższą wiarygodnością, a przybyło tych, z którymi współpraca może być ryzykowna. W meblarstwie poza najwyższą strefą wiarygodności płatniczej znajduje się już 26 proc. podmiotów, podczas gdy rok wcześniej było to 14 proc.; z kolei w branży drzewnej ten odsetek wynosi 21 proc. wobec 13 proc. rok wcześniej. Zatem mniej więcej co czwarta firma meblarska wymaga dziś większej ostrożności przy sprzedaży z odroczonym terminem zapłaty, a w branży drzewnej co piąta”.
W segmencie meblarskim trzy czwarte zadłużenia (100,4 mln zł) koncentruje się po stronie producentów, a kolejne 35,3 mln zł obciąża handel hurtowy i detaliczny. Największe zaległości mają producenci mebli do salonów, sypialni i łazienek – 43,8 mln zł. W branży drzewnej zadłużenie rozkłada się niemal po równo między produkcję wyrobów z drewna (103,9 mln zł) a handel hurtowy drewnem i materiałami budowlanymi (99,8 mln zł). To sygnał, że kryzys płynności wciągnął w spiralę zadłużenia również dystrybutorów.
Regulacje i koszty dokręcają śrubę
Drewno jest obecnie jednym z największych problemów branży – nie tylko ze względu na cenę surowca, ale również na przewidywalność dostaw, certyfikację i koszt zgodności z regulacjami. Sporo emocji wzbudza EUDR (Rozporządzenie UE przeciw wylesianiu), które nakłada bezwzględny obowiązek dowiedzenia, że drewno nie pochodzi z terenów wylesionych ani zdegradowanych. Regulacje zaczną w pełni obowiązywać od 30 grudnia 2026 roku, z dodatkowym odroczeniem od 30 czerwca 2027 r. dla mikro- i małych firm. Dla producentów mebli, tartaków oraz dystrybutorów oznacza to konieczność gromadzenia danych o pochodzeniu surowca, obsługi dokumentacji należytej staranności, rygorystyczny monitoring całego łańcucha dostaw, audyty i wysokie kary za niedopełnienie obowiązków.
Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy, wskazuje na skalę problemu: „Dla firm zadłużonych lub działających z niewielką rezerwą gotówki zgodność z regulacją staje się kolejną pozycją konkurującą o płynność, bo równocześnie muszą one obsługiwać zobowiązania wobec banków, firm leasingowych, energetyki, dostawców materiałów i kontrahentów. A z tym jest największy problem”.
Dane KRD pokazują, że w meblarstwie 69 proc. długów to zobowiązania wobec instytucji finansowych i funduszy sekurytyzacyjnych – 39,3 mln zł i 54,2 mln zł. W branży drzewnej proporcja jest podobna: banki, firmy leasingowe i fundusze czekają łącznie na 141,3 mln zł, czyli 65 proc. całego zadłużenia sektora. Resztę dopełniają energetyka, handel i budownictwo.
W strukturze dłużników widoczna jest duża rola jednoosobowych działalności gospodarczych – łącznie w obu sektorach JDG-i stanowią niemal 60 proc. dłużników i mają 55 proc. wartości przeterminowanych zobowiązań. Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG, tłumaczy mechanizm: „Producent mebli, tartak czy firma stolarska funkcjonują w modelu, w którym gotówka jest stale związana w materiale, produkcji, magazynie i transporcie. Do tego dochodzą długie terminy płatności, sezonowość zamówień, zależność od budownictwa, kursów walut i koniunktury na rynkach eksportowych. Coraz większe znaczenie ma też dokumentowanie pochodzenia surowca i przygotowanie do EUDR, bo to oznacza dodatkowe procedury, czas ludzi i koszty administracyjne. Dla firm z małą rezerwą finansową każdy z tych elementów osobno jest obciążeniem, a razem mogą realnie ograniczać zdolność do terminowego regulowania zobowiązań”.
Największe kwoty przeterminowanych zobowiązań w meblarstwie skupiają się w Wielkopolsce (26,5 mln zł), na Mazowszu (20 mln zł) i Śląsku (11,7 mln zł). W branży drzewnej najwyższa kwota przypada na Mazowsze – 30,2 mln zł, następnie Wielkopolskę – 26,9 mln zł i Śląsk – 21 mln zł. Rekordowy dług w meblarstwie wynosi 2,35 mln zł i należy do producenta mebli z Małopolski, a w branży drzewnej rekordowy dług to 2,76 mln zł i ma go jednoosobowa firma z Pomorza. Co istotne, firmy z branży drzewno-meblarskiej same mają swoich dłużników – kontrahenci i klienci są im winni 133,5 mln zł.
Jakub Kostecki, wiceprezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, podsumowuje sytuację: „Rosnące zadłużenie branży drzewno-meblarskiej to nie tylko problem księgowy, ale przede wszystkim sygnał narastających trudności z odzyskiwaniem należności. Szczególnie niepokojący jest gwałtowny spadek liczby firm o najwyższej wiarygodności płatniczej. To sygnał, że problemy z regulowaniem zobowiązań przestają dotyczyć wyłącznie pojedynczych przedsiębiorstw, a zaczynają obejmować coraz większą część rynku. Im dłużej utrzymują się opóźnienia, tym większa część przedsiębiorstw zaczyna finansować bieżącą działalność kosztem niezapłaconych faktur”.
Reklama
