Reklama

Wybierz mądrze. Bo już w szkole średniej możesz nauczyć się zawodu

Dobra szkoła – to ważne. Ale najpierw trzeba podjąć tę decyzję, żeby w niej się uczyć. Jak to zrobić dobrze, jak nie zgubić się w natłoku propozycji? Z tym młodzi ludzie często mają kłopot.

Dlatego tak ważne jest, by przed podjęciem decyzji o wyborze szkoły średniej, zastanowili się dobrze nad swoją zawodową przyszłością: co chcieliby robić, gdzie pracować, co osiągnąć… Ważne, by dokładnie zweryfikowali swoje plany i wyobrażenia z rzeczywistością. Wtedy zwiększa się szansa na uniknięcie błędów.

Tę szansę zwiększają na przykład wizyty w szkołach branżowych i technikach, rozmowy z uczniami, udział w targach edukacyjno-zawodowych, wizyty studyjne w firmach. Podczas tych wszystkich wydarzeń uczniowie mają szansę dowiedzieć się, jak wygląda nauka w ich wymarzonej szkole, poznać oferty innych i dowiedzieć się, na czym konkretnie polega praca w danym zawodzie.

Fajnym rozwiązaniem są też mentoringowe spotkania, organizowane w ramach projektu Dobry Zawód – Fajne Życie. To spotkania z pracodawcami, ale też z ich pracownikami. Bo życie w danej firmie warto przecież poznać od każdej strony….

Z doradcą zawodowym i z prawdziwym przedsiębiorcą

Takie spotkania organizowane są m.in. w Szkole Podstawowej w Nowince.

– To pomaga im zaplanować swoją karierę zawodową, mogą doświadczyć zawodu – mówi Alina Sobolewska, pedagog szkolny i doradca zawodowy w szkole w Nowince. – Bezpośredni kontakt z pracodawcami przyczynia się do tego, by uczniowie chociażby wstępnie wiedzieli, czy widzą się na niektórych stanowiskach pracy. Poza tym zaczęli rozumieć, że do wykonywania zawodów bezwzględnie potrzebne jest wykształcenie, ale też szeroko rozumiane doświadczenie w kwestii własnego rozwoju, jeśli chodzi o pewne kompetencje na poszczególnych stanowiskach pracy. Te spotkania dają im też motywację, by rozwijać własne zainteresowania.

W szkole odbyły się już dwa spotkania mentoringowe.

– Trafiliśmy na wspaniałych mentorów. Byli to przedsiębiorcy. Pierwsze spotkanie dotyczyło poznania produkcji wyrobów tartacznych i działalności usługowej stolarskiej – mówi Alina Sobolewska.

Przedsiębiorca zapoznał uczniów z całą procedurą prowadzenia działalności, opowiadał, jakie jest potrzebne wykształcenie, by pracować w jego firmie. Opowiadali też, jaki rozwijali swoje firmy, jakie przeszkody musieli pokonać, z czym się zmierzyć.

– Uczniowie zrozumieli, że przedsiębiorca jest odpowiedzialny nie tylko za firmę i sprzęt ale też za ludzi, którzy u niego pracują, za przygotowanie ich do tej pracy – mówi Alina Sobolewska.

Droga do sukcesu rozpoczęła się w technikum

Stanisław Najda, szef firmy Sonarol, przyznaje: gdyby przed laty nie wybrał Technikum Budowlanego, jego kariera zawodowa potoczyłaby się pewnie inaczej. Miałby inną wiedzę, inne umiejętności, inne spojrzenie na rzeczywistość. Teraz jest szefem dużej firmy produkcyjnej w branży budowlanej i rolniczej. I odnosi sukcesy.

– Dlaczego poszedłem do Technikum Budowlanego? Rozważałem dwie możliwości – Technikum Leśne i Technikum Budowlane. Wybrałem budowlankę. Uczyli się tam moi starsi koledzy z podstawówki. Popytałem ich, jak tam jest, czego można się nauczyć i gdzie po tej szkole będę mógł

znaleźć pracę? Powiedzieli, że jest to dobra szkoła, a poza tym można po ukończeniu zrobić „uprawnienia”. Gdzie nie spojrzeć – stały dźwigi budowlane. Myślę: „robota jest”. No to wybrałem Technikum Budowlane. Jakbym wybrał, „Leśną”, pewnie też bym tego nie żałował. Właściciel firmy Sonarol z Jedwabnego już wtedy myślał o przyszłości: – Wiedziałem, że nawet jeśli bym nie poszedł na studia, to po technikum już będę miał zawód, a nawet będę mógł zdobyć uprawnienia budowlane. Przyznaję, że dzisiaj wygląda to trochę inaczej, ale wtedy tak było.

Opowiada o nauce w szkole średniej: – To najlepsze lata. Tam się nawiązuje przyjaźnie, które trwają aż do dziś. I nie myślę tu tylko o koleżankach i kolegach, ale także o nauczycielach – uśmiecha się.

Z koleżankami i kolegami z klasy, którzy mieszkają w Łomży i okolicach, spotyka się często. W ubiegłym roku, po 25 latach, spotkali się prawie wszyscy. Koledzy z technikum przyjechali z Polski i z zagranicy. – No i był pan „Dyro” – ten sam co za naszych czasów, i pani Wychowawczyni – opowiada Stanisław Najda. Przyznaje, że szkoła przygotowała go do zawodu i do dalszej nauki. – Pamiętam jak na początku studiów koledzy po ogólniakach musieli nadrabiać z przedmiotów zawodowych. Dla mnie to były oczywiste sprawy, dla nich nowość. Teraz też wykorzystuje swoją wiedzę. – Wciąż coś buduję i zdobyta wiedza zawodowa bardzo mi się przydaje.

Ciężka praca i… zbieg okoliczności

A jak to się stało, że został przedsiębiorcą? – To był trochę taki zbieg okoliczności. Gdy miałem 17 lat, na wakacje pojechałem do Stanów Zjednoczonych. Pracowałem na budowie w firmie, którą prowadził Polak. Wtedy postanowiłem, że jak skończę szkołę, też spróbuję swoich sił w biznesie. Bo ten człowiek pokazał mi, że da się, że można. On poradził sobie w Stanach Zjednoczonych, ja uznałem, że poradzę sobie w Polsce.

Wtedy, przed laty, niestety w szkołach nie uczono jeszcze przedsiębiorczości, nikt nie mówił, na czym polega prowadzenie własnej firmy, nikt nie podpowiadał rozwiązań.

– Musiałem się uczyć na własnych błędach, bo nie miałem z czego czerpać – przyznaje Stanisław Najda.

Na początku zajmował się drobnym handlem. Jego szwagier prowadził firmę – sprzedawał artykuły do produkcji rolnej. Namówił pana Stanisława, żeby zaczął z nim współpracować. Zaczęli razem robić interesy. Tak było przez kilka lat, aż 1997 roku powstała firma Sonarol. Wtedy nadal zajmowała się handlem. Ale dodatkowo zaczęła stawiać pierwsze kroki w produkcji części do maszyn rolniczych.

W 1999 roku okazało się, że w starym gospodarstwie, które było zaadoptowane na firmę, nie ma już miejsca na dalszy rozwój. Wtedy pojawiła się możliwość kupienia budynku do GS-ie w Jadwabnem. Skorzystano z tego. Zrobiono remont. A że w związku ze zwiększeniem przestrzeni zwiększyły się też możliwości produkcyjne firmy, postanowiono produkować też okna.

– Pojechaliśmy na targi budowlane Budma, kupiliśmy pierwsze maszyny. I w 2000 roku wyprodukowaliśmy pierwsze okna – opowiada szef Sonarolu.

Przez kolejne lata firma nadal rozwijała się. – W 2003 roku kupiliśmy fabrykę styropianu, 10 lat

później – następną. Następnym krokiem była reaktywacja produkcji części do maszyn rolniczych, a potem całych maszyn – wspomina Stanisław Najda.

Dziś firma w Jedwabnem zajmuje około 12 tys. mkw. powierzchni produkcyjnej. W Jeziorku koło Łomży mają dwie fabryki – maszyn rolniczych i styropianu, a w Miłomłynie koło Ostródy – fabrykę styropianu. Zatrudniają ponad 500 osób. A sezonowo – 100 dodatkowych.

Firma święci triumfy na rynku. Ale zdobywa też nagrody. W ubiegłym roku została Firmą Roku w rankingu Złota Setka „Kuriera Porannego”. – Ale ja nie pracuję dla nagród. Oczywiście, to miłe, ale ja o to nie zabiegam – zastrzega Stanisław Najda. I mówi. Gdybym miał jeszcze raz wybierać wybrał bym tak samo – Technikum Budowlane.

O przyszłość trzeba zadbać. Samemu. I z rozsądkiem

Kariera zawodowa! Komu się ona nie marzy?! Dobre pieniądze, satysfakcja z tego, co się robi. Na szczęście tak naprawdę to wszystko jest w zasięgu ręki. Ważne tylko, by podejmować dobre decyzje. Zwłaszcza wtedy, gdy jest się jeszcze młodym.

A jak to zrobić? Trzeba zastanowić się, co lubimy robić. I sprawdzić, czy nasze wyobrażenia i oczekiwania nie rozmijają się z rzeczywistością. Proste? Proste! Więc do dzieła!

www.dobryzawod.pl

unia