CLJ U-17. TRENER PAWŁOWSKI O ZAKOŃCZONYM SEZONIE JUNIORÓW MŁODSZYCH

Reklama

Za drużyną juniorów młodszych intensywny sezon w CLJ U-17. Po zakończonych rozgrywkach przyszedł czas na podsumowanie. Zapraszamy na rozmowę z trenerem Janem Pawłowskim, który opowiedział jak wyglądał miniony rok z jego perspektywy. 

Na początku chciałem zapytać o to, jak zmieniał się wasz zespół przez ten cały sezon. Można powiedzieć, że – tak jak rozmawialiśmy zimą – początek był dosyć trudny, ale potem zespół systematycznie się rozwijał. Jak z twojej perspektywy ten rozwój wyglądał oraz jak ta drużyna dojrzewała i zmieniała się w tym sezonie?

– Podsumowaliśmy w zasadzie jesień i wtedy ta kadra była trochę szersza. W trakcie sezonu, zimą, tacy zawodnicy jak Sebastian Łukaszuk, Patryk Chrzanowski, Krzysztof Lewczuk, Kornel Brzózka, później Jakub Dmitruk i Tomek Walaszczyk a także Mikołaj Opyd po rundzie jesiennej wszyscy zaczęli funkcjonować w drużynie U-19. My z kolei ściągnęliśmy posiłki „z dołu”, czyli chłopaków z rocznika 2010 i 2011: Adama Czajkę, Kamila Jabłońskiego, Filipa Topczewskiego a także Wojtka Goździkowskiego. Pod koniec sezonu dołączył też Daniel Gumieniak i  Jakub Moniuszko. To chłopcy z młodszych roczników, którzy dawali radę i wnieśli naprawdę sporo do zespołu pod kątem rywalizacji. Wymieniła się może nie połowa, ale prawie 1/3 drużyny. Chłopaki, którzy przeszli do U-19, łapali tam minuty i stawali się pod koniec sezonu ważnymi postaciami w tamtym zespole. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie tylko poszli tam trenować, ale byli w stanie podjąć rywalizację i grać z zawodnikami starszymi o dwa lata. To ogromny plus w kontekście ich rozwoju.

Z kolei reszta chłopaków z młodszych roczników weszła do nas pełna energii i werwy. Wnieśli bardzo dużo w funkcjonowanie drużyny. Wiosną stworzył się z nas bardzo dobry  zespół pod kątem mentalnym. Staliśmy się jeszcze bardziej zwartą grupą. Myślę, że to zaowocowało tym, że wiosną byliśmy najlepiej punktującą drużyną w lidze U-17. To dla mnie fajny wyznacznik, choć oczywiście nie najważniejszy. Dzięki temu, że świetnie funkcjonowaliśmy jako zespół ludzi – wliczając w to cały sztab i zawodników – szliśmy za sobą w ogień do samego końca na boisku. Każdy wspierał każdego, nawet w trudnych momentach. Byliśmy po prostu mocni mentalnie. Przyniosło to pozytywny wynik punktowy, ale tak jak mówiłem, nie to jest kluczowe. Najważniejsze jest to, że ci młodzi chłopcy wchodzą do drużyny, nacierają i wywalczają sobie minuty. Dzięki temu mogą się rozwijać w lepszym środowisku, grając ze starszymi.

To, o czym mówisz – fakt, że tak dobrze punktowaliście – z pewnością dodatkowo napędzał ich do rozwoju. Możliwość bycia częścią tej drużyny na pewno zadziałała na ich korzyść.

– Zdecydowanie. Ta runda była świetna właśnie pod kątem rozwoju. Wiadomo, to piłka młodzieżowa, więc naszym celem jest rozwijanie zawodników i to się cały czas dzieje. Nie zmieniamy naszego stylu pod konkretny mecz czy pod przeciwnika. Cały czas gramy proaktywnie, swoje. Mamy swoje klubowe DNA i tego nie zamierzamy zmieniać.

W końcówce sezonu pojawiła się jednak szansa na osiągnięcie fajnego wyniku. Pojawiła się pozytywna presja, która zmuszała chłopaków do jeszcze większej koncentracji i zaangażowania. To jest bardzo cenne, bo zawodnicy już na tym etapie muszą wiedzieć, że w piłce nożnej istnieje presja, gra się o wynik i trzeba dawać z siebie wszystko. Ten ostatni miesiąc, w tym mecze barażowe, to było super doświadczenie dla całego sztabu. Mogliśmy sprawdzić, jak zarządzać drużyną, gdy gra się co trzy dni, i jak odpowiednio przygotować się do meczu. Chłopaki z kolei zobaczyli, jak to funkcjonuje w profesjonalnej piłce. Podejście do tych spotkań było już nieco seniorskie, co otworzyło przed nimi ogromną przestrzeń do rozwoju.

Chciałem zapytać o przygotowania – zarówno w kontekście meczów o stawkę, jak i ogólnie w rundzie wiosennej. Jak to wygląda na tym etapie rozwoju, gdy mówimy o szesnasto- i siedemnastolatkach? Czy podczas treningów skupiacie się bardziej na aspektach typowo piłkarskich, czy staracie się ich również szkolić pod kątem taktycznym?

– W sztabie wyszliśmy z założenia, że chłopaki już znają nasz model gry. Nie zmieniamy go i nigdy nie dostosowujemy się do przeciwnika. Rywale też już nas pod tym względem znają, ale to dla nas nieistotne, bo my staramy się cały czas doskonalić indywidualnie w kontekście naszego modelu gry. W tym sezonie, a w tej rundzie w szczególności, tylko w minimalnym stopniu skupialiśmy się na taktyce zespołowej. Zawsze staramy się maksymalnie indywidualizować treningi, żeby zawodnicy rozwijali się pod kątem swoich pozycji na boisku. Mamy dużo elementów technicznych i taktyki indywidualnej.

Bardzo ważna w tym półroczu była dla nas również intensywność treningu. Staraliśmy się jak najbardziej skracać przerwy między ćwiczeniami, żeby zajęcia były wymagające pod kątem motorycznym. To pozytywnie wpływało na to, że zawodnicy musieli szybciej podejmować decyzje i lepiej grać w obronie. Taka praca rozwijała umiejętność szybszego operowania piłką, co bez wątpienia przekładało się na ich indywidualny rozwój.

A jaki wpływ na to, jak chłopaki prezentowali się na treningach i w meczach, miała obecność Martyny? Ona jest z wami w sztabie i wspiera was pod względem mentalnym.

– Na pewno to ogromna wartość dla drużyny. Fajnie, że chłopaki mają dostęp do kogoś, z kim zawsze mogą porozmawiać, zwłaszcza w trudniejszych momentach. Przed meczami często pojawia się stres, a dzięki jej wsparciu mogą skorzystać z narzędzi, które pomagają lepiej przygotować się mentalnie do spotkania. To duża wartość dodana zarówno dla zawodników, jak i dla całego sztabu.

Z tego co kojarzę, najmłodszym zawodnikiem w waszym zespole był Kamil Jabłoński z rocznika 2011. Jak oceniłbyś jego postawę oraz sam fakt, że zawodnik o dwa lata młodszy grywa już na poziomie CLJ U-17?

– To musi w ten sposób funkcjonować. Jeśli zawodnik zdecydowanie wyróżnia się w swoim roczniku – a u Kamila ten potencjał jest bardzo widoczny – zostaje wrzucony w bardziej wymagające środowisko, gdzie ma szansę szybciej się rozwinąć. To naturalna kolej rzeczy w procesie nauczania. Kamil prezentował się na tyle dobrze, że dostawał w tej rundzie sporo minut, a najprawdopodobniej było by więcej, ale przytrafiły mu się też kontuzje.

Widzimy w nim spory potencjał. Jest bardzo dobry z piłką przy nodze, ma świetną technikę prowadzenia i świetnie radzi sobie w pojedynkach jeden na jeden, w dryblingu. Oczywiście ma też obszary, nad którymi musi pracować i właśnie po to gra w U-17 – żeby mierzyć się z silniejszymi i bardziej wymagającymi rywalami. Podsumowując: w przypadku młodszych, wyróżniających się zawodników, zawsze będzie to u nas tak funkcjonowało. Kto dominuje u siebie, musi wejść poziom wyżej, żeby zyskać lepsze środowisko do rozwoju.

A jak oceniasz – procentowo lub w swojej własnej skali – siłę tego zespołu w kontekście osiągniętego wyniku? Walczyliście w tym sezonie o najwyższe cele, walczyliście w strefie medalowej i ostatecznie zajęliście czwarte miejsce, co w skali kraju jest dużym sukcesem. Czy uważasz, że to zasługa wyrównanej kadry i siły całego zespołu, czy patrzysz na to inaczej?

– Przede wszystkim nic się tutaj „nie udało”. Uważam, że zostało to wypracowane przez solidną pracę chłopaków, ich zaangażowanie w treningi i własny rozwój, a także przez codzienne funkcjonowanie drużyny i klubu. To również zasługa bardzo dobrej pracy całego sztabu szkoleniowego, który przy tej okazji chcę mocno pochwalić. Byli naprawdę zaangażowani, stworzyliśmy świetne środowisko i bardzo pozytywną, ale zarazem rozwojową atmosferę. Damian, Piotrek, Szymon, Stasiek, Martyna – dziękuję wam bardzo za tę rundę. Praca z wami to była czysta przyjemność.

Powtórzę, że tu nie ma mowy o przypadku – to efekty po prostu sumiennej pracy. Właśnie to doprowadziło nas do końcowego wyniku. Sam wynik nie był dla nas priorytetem, to nie był nasz główny cel, ale ta codzienna harówka sztabu i chłopaków na treningach zaowocowała tym, że strefa medalowa po prostu się pojawiła. Tak bym to podsumował.

Nawiążmy jeszcze do naszej zimowej rozmowy. Poruszyliśmy wtedy temat skuteczności. Zauważyłem, że strzelaliście bardzo dużo bramek, ale ty z kolei stwierdziłeś, że też wielu sytuacji nie wykorzystywaliście. Jak oceniasz ten aspekt pod kątem rundy wiosennej? Czy coś się zmieniło w tym temacie? Strzeliliście 81 bramek w 30 meczach.

– Wydaje mi się, że w tej wiosennej rundzie – licząc od stycznia do czerwca, bez tych dwóch meczów finałowych – zdobyliśmy 38 bramek. Byliśmy na pewno w miarę skuteczni. Nie mówię, że zawsze, ale na pewno bardziej niż jesienią.

Staliśmy się też nieco bardziej bezwzględni. Często wygrywaliśmy spotkania „na styku”, te bardzo wyrównane. Potrafiliśmy odpowiednim nastawieniem mentalnym i charakterem drużyny przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To były super momenty, bo tego nam jesienią brakowało. Uważam, że po tamtej rundzie powinniśmy mieć na koncie znacznie więcej punktów. Ale takie jest życie i taka jest piłka nożna – wiosną ta wykonana praca nam to wszystko oddała w tabeli.

Wspomniałeś na początku, że sporo zawodników przeszło do drużyny U-19. Może porozmawiamy przez chwilę o nich. Krzysztof Lewczuk z kolei w ostatnim meczu zadebiutował w trzeciej lidze. To na pewno ogromne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że to chłopak z rocznika 2009.

– Zdecydowanie, bardzo się z tego cieszę. Przez większość sezonu ci zawodnicy pracowali ze sztabem U-19, więc to może bardziej temat do rozmowy z tamtymi trenerami. Jednak na koniec sezonu, w fazie walki o medale, wszyscy znowu się połączyliśmy. Ponownie mogli się wyróżnić zawodnicy z rocznika 2009. Widać, że przesunięcie do wyższej kategorii wiekowej dało im dużo pewności siebie i czysto piłkarskiej jakości. Bardzo mnie cieszy, że chłopaki idą w górę. To oznacza, że praca „na dole” została wykonana dobrze i stworzyła im odpowiednie warunki. Kibicuję im, żeby ten progres trwał, żeby trafili do pierwszego zespołu. Zawsze będę trzymał za nich kciuki i wspierał ich w dalszym rozwoju.

Na koniec chciałbym cię jeszcze prosić o kilka słów bezpośrednio do drużyny, do chłopaków? Co byś mógł im na koniec sezonu powiedzieć?

– Dzisiaj mieliśmy ostatni dzień treningowy w tym sezonie i pożegnałem się już personalnie z każdym zawodnikiem, ale chętnie powtórzę to jeszcze raz: dziękuję wam po prostu za ten sezon, drużyno! Dzięki wam na pewno stałem się lepszym trenerem. Przeżyliśmy razem mnóstwo chwil – czasami trudnych, a czasami bardzo radosnych. Z tego wszystkiego staram się wyciągać wnioski, żeby stawać się nie tylko lepszym szkoleniowcem, ale przede wszystkim lepszym człowiekiem. Budowaliśmy tutaj relacje, prowadziliśmy mnóstwo rozmów, towarzyszyły nam emocje. Dlatego dziękuję wam wszystkim za ten wspólny czas. Mam nadzieję, że dalej będziecie głodni tego, żeby stawać się coraz lepszymi zawodnikami i wartościowymi ludźmi. Widzimy się i jedziemy dalej!

źródło: jagiellonia.pl

rozmawiał: Kamil Aleksandrowicz

 

Reklama