Reklama

Zawód ciekawy i potrzebny na rynku. ZSOiT kształci nowocześnie

Czego się uczą? Na przykład, jak planować kampanie reklamowe w Internecie. Albo zasad akustyki i elektroakustyki. Albo jak prowadzić własną firmę. Albo – kompozycji obrazu na fotografii, obróbki zdjęć, projektowania graficznego… Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Białymstoku kształci w kierunkach, które – po pierwsze – są poszukiwane na rynku pracy, po drugie – zwyczajnie ciekawią młodych ludzi. Bo są nowoczesne, interesujące, nieco artystyczne, wykorzystują najnowsze technologie. Co więcej – w zespole szkół, oprócz technikum, działa również liceum sportowe. Specjalność – piłka nożna!

Dobry wybór dla sportowców

Cezary Wysocki, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Białymstoku, wie, że nie można stać w miejscu. Szkoła musi się rozwijać, iść z duchem czasu. Dlatego, gdy chętnych do IX LO, które przy ul. Antoniuk Fabryczny działało od lat, było coraz mniej chętnych, nie miał wątpliwości – trzeba wprowadzić tu kierunki techniczne. By uczniowie mieli możliwość: kształcenie ogólne albo takie, które pozwala zdobyć zawód. Ale zawód poszukiwany na rynku pracy. By absolwenci szkoły nie mieli problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Dlatego powrót do działającego tu przed laty technikum melioracji wodnych zupełnie nie wchodził w grę. Trzeba było znaleźć takie zawody, które są na czasie.

– Po pierwsze – rozmawialiśmy z pracodawcami, jakich fachowców brakuje na rynku pracy, przedstawicieli jakich zawodów chętnie by zatrudnili. Po drugie – nie powielaliśmy oferty, jaką proponują inne szkoły w Białymstoku. My kształcimy w zawodach, w jakich nie kształci nikt w Białymstoku – mówi Cezary Wysocki.

I tak, po zmianach, w ZSOiT od dwóch lat mieszczą się dwie szkoły. – Jedna to jest IX Liceum Ogólnokształcące. W tej chwili zdecydowania o profilu sportowym, w którym mamy piłkę nożną chłopców i piłkę nożną dziewcząt –tłumaczy pan dyrektor. Klasy są utworzone pod patronatami dwóch białostockich klubów. Ale tak naprawdę to uczniowie-sportowcy sami decydują o wyborze szkoły średniej. Ci, którzy trenują w klubach, mogą zdawać do zupełnie innego liceum. A do IX LO przyjmowani są też inni, niezrzeszeni sportowcy. Wystarczy dobrze zdać egzaminy sprawnościowe, a droga do kształcenia w sportowych klasach IX LO stoi otworem.

– Ubiegam się jeszcze o klasę ogólną – zdradza plany dyrektor Wysocki. – Ale mam jeszcze inny pomysł: chciałbym utworzyć klasę zbliżoną do tego profilu sportowego, o profilu fizjoterapii.

Jak zapewnia, ma już wstępną zgodę Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który wyraził chęć na objęcie patronatem tej klasy. Chce o zgodę na utworzenie klasy wystąpić teraz do prezydenta miasta. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, klasa ruszy już od września. – Ta oferta byłaby skierowana do osób, które już nie chcą trenować. Lub z powodu kontuzji nie mogą. I swoją karierę wiążą z tzw. kolokwialnie trenerką, chciałyby się kształcić na akademiach wychowania fizycznego. I to by było takie fajne przygotowanie ich do tego kształcenia – opowiada Cezary Wysocki.

Przedstawicieli tych zawodów nam potrzeba

Druga szkoła to Technikum Zawodowe nr 1. – Mamy tutaj cztery kierunki: technik organizacji reklamy, technik realizacji nagrań i nagłośnień, technik fotografii i multimediów oraz technik grafiki i poligrafii cyfrowej – wymienia Cezary Wysocki. I zapewnia: – To są kierunki nowe, nowoczesne.

Technikum istnieje od dwóch lat. Dlaczego? – Bo chcieliśmy uzupełnić ofertę. Idąc za oczekiwania i społeczeństwa, i ogólnie oświaty. Bo w gruzach legło to szkolnictwo zawodowe, bardzo ciężko jest je odbudować. Wiele szkół, warsztatów, pomocy dydaktycznych zostało zaprzepaszczonych, zniszczonych przez taki, a nie inny system. Obecnie odbudowuje się to szkolnictwo zawodowe, z ogromnym bólem, bo to już nie jest tak, że otworzymy kierunek czy reaktywujemy kierunek na przykład technik melioracji wodnych, bo on już nie ma racji bytu. Ale poszukaliśmy nowych kierunków, które można by utworzyć, które są potrzebne – mówi dyrektor.

Szkolnictwo zawodowe jest potrzebne. Ale jest jeden warunek – kształcić trzeba dobrze. A do tego – potrzebne są dobre warsztaty. Bo oczywiście – firmy chętnie przyjmują uczniów na praktyki. Ale to nie wystarczy. Uczyć się zawodu młodzi ludzie muszą również w szkole.

Dwa lata temu przed dyrektorem Wysockim stało więc nie lada zadanie – tak wyposażyć szkolne pracownie, by za kilka lat wypuścić na rynek świetnie wyszkolonych fachowców. Niestety, na potrzebne sprzęty nie dostał pieniędzy z Ministerstwa Edukacji. – Na szczęście szkoła ma dochody własne. Popołudniami i w weekendy wynajmujemy boiska, sale – tłumaczy dyrektor. I choć na początku chciał, by za te pieniądze zrobić w szkole remont, w końcu nie miał wyjścia – poszły na wyposażenie pracowni. – Dzieci przecież muszą się na czymś uczyć. Musimy zapewnić uczniom stanowiska nauki zawodu – mówi.

I tak dla kształcących się na kierunku Technik fotografii i multimediów szkoła kupiła m.in. nowoczesne aparaty, obiektywy itd. Dla Techników grafiki i poligrafii cyfrowej – specjalistyczne programy komputerowe, no i same komputery, najnowocześniejszej generacji, z najlepszymi kartami graficznymi. Specjalistyczne programy i komputery, ale też tak potrzebne przy ich pracy tzw. miksery dostali przyszli technicy realizacji nagrań i nagłośnień. W planach zakupowych dyrektora jest jeszcze nowoczesny wóz transmisyjny. Już złożył odpowiedni wniosek na dofinansowanie w Urzędzie Marszałkowskim. – Mam nadzieję, że uda się pozyskać te pieniądze. Byłoby fantastycznie! – planuje dyrektor.

Jest nisza na rynku

Ci fachowcy są potrzebni na rynku pracy – zapewnia Cezary Wysocki. Może to robić, bo przed uruchomieniem kierunków w swojej szkole dokładnie to sprawdził. – Kierowaliśmy się przede wszystkim tym, by wybrać coś, co ewentualnie może stanowić jakąś niszę na rynku. Zasięgaliśmy opinii – albo informacji – od różnych zakładów pracy: z drukarni, zakładów poligraficznych, czy mają wystarczającą liczbę osób czy pracowników, czy poszukują. Z każdej właściwie otrzymywaliśmy informację, że poszukują pracowników. Jeśli mają niewystarczającą liczbę, to sami przyjmują do pracy i szkolą – opowiada.

Już wtedy nawiązał z firmami współpracę. Dlatego dziś nie ma problemu, jeśli chodzi o praktyki zawodowe. Pracodawcy chętnie na nie przyjmują uczniów szkoły. – No i nawet mówią, że bardzo chętnie zatrudnią już tych, którzy skończyli 16. rok życia – uśmiecha się.

Jak pokazać, że jesteśmy…

Cezary Wysocki przyznaje, że musiał pokazać przyszłym uczniom, że szkoła się zmienia. Wiecej – cały czas musi to pokazywać. Młodzi ludzie muszą przecież wiedzieć, że przy Antoniuku Fabrycznym można uczyć się tak ciekawych zawodów.

– Do promocji aktywnie włączamy m.in. tę specjalność technik organizacji reklamy. Mówimy: skoro uczycie się tego zawodu, to sami pomagajcie. I uczniowie, którzy są na topie współczesnych mediów społecznościowych, bardzo mocno naszą szkołę w nich promują. To przynosząca duże efekty reklama – zapewnia Cezary Wysocki. Ale przyznaje, ze korzysta również z tych tradycyjnych form reklamy, na przykład z wielkoformatowych plakatów czy banerów oraz z dni otwartych. – Podczas tych spotkań staramy się zaprezentować jakieś zajęcia, które mamy. Nie tylko pokazać im, jak wyglądają sale, ale też pokazać im pracę uczniów. A na korytarzu, na wystawie, wywieszamy prace uczniów, chwalimy się, co robimy.

www.dobryzawod.pl

unia

Materiał Informacyjny Partnera