Reklama

Dobry zawód – Fajne życie. Bo szkołę średnią trzeba wybrać z głową

Liceum czy technikum? Lepiej skupić się na wykształceniu ogólnym i przygotowaniu do matury? Czy raczej próbować zdobyć od razu zawód? Kogo słuchać: rodziców? Kolegów? Szukać informacji w Internecie? Wątpliwości jest mnóstwo. I mnóstwo trudności, by je rozwiać. – To bardzo trudna decyzja – przyznaje Paulina Konopka ze szkoły podstawowej w Kleosinie. Oczywiście – chodzi o wybór szkoły średniej.

Na szczęście uczniowie nie pozostają z tą decyzją sami. Nie muszą – jak jeszcze kilkanaście lat temu liczyć na łut szczęścia: spodoba mi się szkoła albo nie spodoba. Dziś uczniowie ostatnich klas szkół podstawowych i gimnazjalnych mogą liczyć na fachową pomoc doradcy zawodowego, który krok po kroku przeprowadzi go przez ten trudny czas, wytłumaczy, na jakich zasadach działa lokalny rynek pracy, kogo potrzebują pracodawcy i gdzie można zdobyć potrzebne kwalifikacje zawodowe. Uczniowie uczestniczą też w wizytach studyjnych w zakładach pracy oraz technikach i szkołach branżowych. A wiosną, tuż przed podjęciem decyzji – mają możliwość uczestniczenia w targach szkolno-zawodowych. Tam w jednym miejscu mają ofert niemal wszystkich ważnych szkół z regionu.

To wszystko dzięki realizatorom projektu Dobry Zawód – Fajne Życie. Bo ci nie mają wątpliwości, że technikum czy nawet szkoła branżowa wcale nie zamykają drogi na studia. Tyle tylko, że absolwenci tych szkół są w lepszej sytuacji niż ci, którzy maturę pisali w LO – mają konkretny zawód i dzięki temu alternatywę, mogą pójść do pracy lub na studia mając dużo większą wiedzę zawodową, co z pewnością przyczyni się do wyników na studiach. Poza tym – można przecież studiować i pracować jednocześnie. A zwykle człowiek, który ma dobre kwalifikacje, umiejętności zawodowe w konkretnej branży może liczyć na lepszą pracę i lepsze zarobki.

– To nie jest czas stracony – oceniają uczniowie szkół, które włączyły się do projektu. – Przecież musimy podjąć jedną z najważniejszych decyzji w naszym życiu – przekonują.

Poznać zawód od podszewki

Tak samo projekt oceniają ich szkolni opiekunowie. Nie mają wątpliwości, że wizyty studyjne w szkołach prowadzących kształcenie zawodowe  i u pracodawców, proponowany mentoring z pracodawcami, doradztwo indywidualne, udział w konkursach, targach edukacyjnych pomoże podjąć najlepszą decyzję.

– Wybór szkoły trudno nazwać problemem. Ale na pewno jest to wielka niewiadoma – mówi Barbara Mazurek, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej w Kleosinie. Z jej obserwacji wynika, że do tej pory młodzi zwykle kierowali się wskazówkami rodziców. A ci – przede wszystkim radzili, by ich dzieci wybierały szkoły ogólnokształcące. I tak też było. – 80 proc. naszych absolwentów wybiera szkoły ogólnokształcące – przyznaje Barbara Mazurek.

Dlatego właśnie m.in. zgłosiła swoją szkołę do udziału w projekcie Dobry Zawód – Fajne Życie. Oczywiście, nie po to, by deprecjonować szkoły ogólnokształcące. Ale po to, by pokazać i młodym, i ich rodzicom, że jest alternatywa, że szkoła branżowa czy technikum dają dobrą pracę, ale wcale nie zamykają drogi do studiowania. A uczniowie? – Są bardzo zadowoleni z udziału w projekcie – uśmiecha się pani dyrektor. – Zwłaszcza z wizyt studyjnych. Bo co tu kryć – nie mają pojęcia, jak dziś wygląda praca w zakładzie pracy. Pojęcia tego zwykle nie mają też ich rodzice. Te wizyty więc bardzo poszerzają horyzonty. Uczniowie zobaczyli, że na Podlasiu są nowoczesne zakłady pracy, gdzie człowiek chodzi czysto ubrany, gdzie jest cieplutko, gdzie nie trzeba ciężko fizycznie pracować, gdzie niemal wszystko jest skomputeryzowane i zmechanizowane.

– Cenny jest też mentoring indywidualny. Bo każdy z nich inaczej się otwiera niż przed nauczycielem, z którym pracuje przez wiele lat. No i nauczyciel nie ma tak wielkiej wiedzy na temat lokalnego rynku pracy – mówi pani dyrektor.

Agnieszka Zackiewicz, koordynatorka projektu w Suwałkach, chwali przede wszystkim wizyty studyjne w zakładach pracy. – Młodzież może na własne oczy się przekonać, jak wyglądają realia zatrudnienia, jak naprawdę wygląda praca – tłumaczy. Samodzielnie przecież młodzi ludzie nie mieliby szans wejść do zakładu pracy. – Znają te realia więc tylko z filmów, z rozmów, z opowieści. Zapotrzebowanie na te wizyty jest bardzo duże– mówi pani Agnieszka. Dlatego stara się wyjść naprzeciw oczekiwaniom szkół i młodzieży i zorganizować tych wizyt tak dużo, jak to tylko możliwe.

– To młodzieży potrzebne, by urealnić ich wyobrażenie o tym, jak się zarabia na życie, jak się pracuje. Żeby zobaczyli, że na przykład fabryka to nie jest fabryka, którą znają z filmów czy starych reportaży, gdzie robotnik chodzi utytłany w smarze. Dziś hale są w pełni zautomatyzowane, a kultura pracy jest zupełnie inna. I to jest fajne, że w trakcie wizyt studyjnych uczniowie mogą próbować wpasować siebie w rolę pracowników – mówi Agnieszka Zackiewicz. Ale docenia też pracę młodzieży z doradcami zawodowymi. Bo na tych spotkaniach można porozmawiać, poznać lepiej siebie, ale też rynek pracy i oczekiwania pracodawców. I zastanowić się, którym oczekiwaniom w którym zawodzie jest się w stanie podołać. Podołać – ale pracować z przyjemnością.  –Doradca zawodowy, w trochę inny sposób w ujęciu popytowym, pracuje nad tym, żeby pokazać młodemu człowiekowi, jak dużo jest atrakcyjnych zawodów w szkołach zawodowych, kogo poszukują pracodawcy, jak będzie wyglądał rynek za kilka lat,  Podpowiada, co można by było, z konkretnymi predyspozycjami, wziąć pod uwagę, wybierając dla siebie przyszłość. Że mając konkretny zawód, kwalifikacje, ma się też szansę na rozwój, na to, żeby kończyć kursy doskonalące. A posiadanie dobrego zawodu przekłada się przecież na dobre życie zawodowe, ale też dobre życie osobiste – przekonuje Agnieszka Zackiewicz.

Dobry zawód? Chcę go zdobyć jak najszybciej

Uczniowie ze szkoły podstawowej z klasami gimnazjalnymi w Słobódce właśnie wrócili z wizyty studyjnej. Byli w fabryce mebli i zespole szkół zawodowych. – Nie tego się spodziewali – uśmiecha się Anna Guzewicz, doradczyni zawodowa z tej szkoły. – Nie wiedzieli, że i szkoły zawodowe, i zakłady pracy, są dziś tak nowoczesne.

Poza tym poznali cały proces tworzenia mebli, byli pod wrażeniem, że przy fabryce działa przyzakładowe przedszkole, że firma dba o swoich pracowników. Cieszą się, że w planach są jeszcze inne tego typu wyjazdy. Bo samodzielnie nie mieliby możliwości poznania firm od podszewki.

Uczniowie z tej szkoły doceniają też zajęcia z doradcą zawodowym. Jak mówią, po nich rozszerzają się horyzonty, a plany – mogą się zmienić. I to na lepsze. A przy tej zmianie wcale nie trzeba rezygnować ze swoich marzeń.

– Kiedyś chciałam iść do liceum, a później na studia, na psychologię albo pedagogikę – mówi Kinga Staśkiewicz, uczennica klasy gimnazjalnej ze szkoły w Słobódce. – Ale w czasie wizyty studyjnej w jednej ze szkół bardzo zaciekawił mnie kierunek Logistyka. I teraz się zastanawiam: technikum czy liceum?

Jak mówi, to bardzo ważne, by jak najszybciej zdobyć dobry zawód.

– Sama matura nie wystarczy. Żeby zdobyć zawód, nie trzeba iść na studia. Plany planami, ale przecież nie wiemy, co się wydarzy. Dlatego lepiej zabezpieczyć się na przyszłość i zawodu nauczyć się wcześniej – mówi dziewczyna.
I opowiada o tym, że w podjęciu decyzji bardzo pomagają jej też zajęcia z doradcą zawodowym, rozmowy o przyszłości, zawodach, które są poszukiwane na rynku, planach i potrzebach pracodawców, ale też dostosowaniu swoich możliwości do wymogów rynku pracy.
A Iwona Staśkiewicz, uczennica tej samej szkoły, dodaje: – Brat studiuje mechatronikę. Wydaje mi się, że to dobry zawód. Ale ja chciałabym zdobyć zawód już w szkole średniej. Dlatego wybieram się do technikum – mówi.
Obie dziewczyny z niecierpliwością czekają na kwiecień. Wtedy są planowane targi edukacyjno-zawodowe. – Wiele szkół w jednym miejscu. Dobrze będzie porównać sobie ich oferty, porozmawiać z uczniami czy nauczycielami – mówią uczennice.
– Bo wybór szkoły średniej to bardzo trudna decyzja. Musimy już dziś zdecydować, co będziemy robić w życiu, nakierować nasze plany. Ciężko to zrobić, gdy ma się dopiero 15 czy 16 lat – mówi Kinga Staśkiewicz.
Wartość projektu potwierdzają też uczniowie szkoły w Kleosinie.

Paulina Konopka, Aleksandra Rękawek i Kuba Hodun uczą się tu w trzeciej klasie gimnazjum.
Wszyscy przyznają, że projekt Dobry Zawód – Fajne Życie otworzył im oczy na wiele kwestii związanych z lokalnym rynkiem pracy i kształceniem zawodowym. – Podobał mi się wyjazd studyjny – zapewnia Paulina. Była z klasą w hotelu i zespole szkół zawodowych.
– A zajęcia z doradztwa zawodowego pomogły mi podjąć ostateczną decyzję co do dalszego kształcenia. I czułam, że one są specjalnie dla mnie. Bo doradca pytał o moje zainteresowania, rozmawiałyśmy o konkretnych szkołach – mówi.

Na zajęciach uczniowie też często oglądają filmy o zawodach, zakładach pracy i ścieżce dojść do sukcesu ludzi z naszego regionu. I bardzo to sobie chwalą. Bo każdy z filmów – to kolejny zawód do poznania, kolejna zawodowa historia, która może być inspiracją
– Nie wiedziałam, że jest aż tyle zawodów. Z filmów dowiedzieliśmy się też, na czym konkretnie polega praca w danym zawodzie, jakie są stanowiska – mówi Paulina.

Zajęcia z projektu chwali sobie też Kuba Hodun. Bo przyznaje, że na pytanie o plany zawodowe nie potrafi jeszcze na 100 proc. odpowiedzieć.

– Myślałem nad architekturą. Ale po zajęciach wiem, że w moim przypadku dobrym rozwiązaniem byłaby też logistyka. Muszę więc się porządnie jeszcze nad tym zastanowić – mówi chłopak. I przyznaje, że cały czas zastanawia się, czy liceum to na pewno dobre rozwiązanie. – Technikum daje zawód – przekonuje. Ale do jakiej szkoły będzie startować – tego jeszcze nie wie. – Na zajęciach dowiedziałem się, jak dużo jest różnych zawodów. I jak wiele szkół zawodowych jest na terenie Białegostoku. Na pewno wybiorę sobie coś ciekawego i zgodnego z moimi zainteresowaniami i predyspozycjami – mówi. I czeka na targi zawodowe, które odbędą się wiosna przyszłego roku. Bo tam przecież prezentują się i szkoły, i pracodawcy. Na pewno wtedy łatwiej będzie porównać oferty.

www.dobryzawod.pl

unia

Materiał Informacyjny Partnera