Reklama

Finał na Narodowym gramy z Lechią

 – Nie każdemu będzie dane zagrać na Narodowym, także nie każdemu trenerowi będzie dane poprowadzić tam zespół. Z tego jesteśmy bardzo szczęśliwi.  – powiedział po meczu z Miedzią Legnica Ireneusz Mamrot  szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

Opiekun Jagi, nie chciał mówić, z którym zespołem chciałby zagrać w finale na Stadionie Narodowym.. W drugim półfinale Raków Częstochowa zmierzy się z Lechią Gdańsk.

– Nie będę jutro obgryzał paznokci. Nie będę kibicował ani jednej, ani drugiej drużynie. Na pewno większe emocje miałem przy losowaniu półfinałów. Nie chciałem jechać do Gdańska, ani w ogóle mieć meczu wyjazdowego. Nieważne, z kim zagramy w finale. Dzisiaj się potwierdziło, że mimo iż Miedź jest niżej w tabeli, to musieliśmy rozegrać bardzo ciężki mecz. Tak samo będzie w finale, bez względu na to, na kogo trafimy – zaznaczał trener Mamrot.

Tymczasem Raków Częstochowa przegrał 0:1 u siebie z Lechią Gdańsk. Jedynego gola zdobył w 17 minucie Artur Sobiech.

Tak więc  2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie  Finał Pucharu Polski zostanie rozegrany pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Lechią Gdańsk

PZPN przekaże Jagiellonii 10 tysięcy biletów. Za dystrybucję wejściówek odpowiada Stowarzyszenie Dzieci Białegostoku.

Jakie są teraz priorytety Żółto-Czerwonych?

– Przede wszystkim już w sobotę mamy kolejkę ligową. Gramy kolejny mecz co trzy dni i przewagę pod tym względem będą mieli rywale. Zrobimy wszystko, aby najpierw zapewnić sobie wejście do ósemki, bo to jest podstawa, a gdy się tam znajdziemy, to będziemy wyznaczać sobie kolejne cele, patrząc na naszą sytuację w tabeli – tłumaczył szkoleniowiec   drużyny

Źródło: jagiellonia.pl