Reklama

Świadomość, wiedza, dobre przygotowanie. Szkoły dziś kształcą tak, by wypełnić luki na rynku pracy

To kierunek przyszłościowy i ciekawy – nie mają wątpliwości Marek Kulesza i Hubert Mitrosz, uczniowie białostockiego Zespołu Szkół Budowlano-Geodezyjnych. Wybrali kierunek nietypowy, bo: technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej. Po skończeniu technikum perspektywy mają szerokie. Mogą pracować w firmach zajmujących się budową i utrzymywaniem sprawności sieci energii odnawialnej, w elektrowniach, organizacjach, przedsiębiorstwach i instytucjach zajmujących się odnawialnymi źródłami energii czy w zakładach wytwarzających, przetwarzających i przesyłających energię elektryczną, czyli elektrowniach i zakładach energetycznych. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby też pracowali na własną rękę, w ramach własnej działalności gospodarczej. Szkoła doskonale też przygotowuje do podjęcia studiów wyższych na wszystkich kierunkach technicznych.

Co więcej – zawód, jaki wybrali, jest deficytowy. Deficytowy – bo na rynku nie ma zbyt wielu fachowców, specjalizujących się w tej dziedzinie. Trudno się dziwić, bo odnawialne źródła energii to temat dość nowy. Jednak te rozwiązania firmy budowlane stosują coraz częściej. Dlatego tak ważne jest, by szkoły szły z duchem czasu i uruchamiały takie właśnie kierunki kształcenia. Ważne jest też, by młodzi ludzie wiedzieli dokładnie, jakie zawody istnieją, przedstwiciele jakich są poszukiwani w ich najbliższym regionie oraz gdzie można zdobyć potrzebne kwalifikacje.

Bo idealna sytuacja to taka, że szkoły branżowe kształcą dokładnie w tych zawodach, jakie potrzebne są pracodawcom z regionu. A uczniowie wybierają właśnie te kierunki. Niestety, nie zawsze to jest takie proste. Choć współpraca dyrektorów szkół z właścicielami podlaskich przedsiębiorstw jest już na szczęście niemal normą, to czasem przekonanie młodych, że warto kształcić się w danym zawodzie graniczy z cudem.

Po pierwsze – uczniowie i ich rodzice boją się szkół branżowych. Bo po prostu nie są świadomi, jak dziś są one nowoczesne. Po drugie – ni wiedzą, na czym polega wykonywanie danego zawodu czy praca w firmie z konkretnej branży. Ba! Oni czasem nawet nie wiedzą, że jakiś zawód istnieje! Po trzecie – nie znają sytuacji na lokalnym rynku pracy, nie wiedzą, gdzie mają szansę w przyszłości znaleźć zatrudnienie. A po czwarte – czasem zwyczajnie wybierają daną szkołę średnią tylko z jednego powodu. Bo uczy się tam starszy kolega…

Czas to zmienić – doszli do wniosku realizatorzy projektu Dobry zawód – Fajne życie.

By nie stać na rozdrożu… Doradca zawodowy też musi się kształcić

– Projekt Dobry Zawód – Fajne życie polega przede wszystkim na popularyzowaniu szkolnictwa zawodowego, szkół branżowych, zawodowych. Chodzi o to, żeby gimnazjalista miał świadomość, jak duży ma wybór, jeśli chodzi o decyzję o dalszym kształceniu, żeby wiedział, jakie szkoły ma w najbliższym regionie i w jakich firma ma szansę w przyszłości znaleźć pracę – mówi Joanna Satabińska, doradca zawodowy z Suwałk. I nie ma wątpliwości: Projekt trafił w dziesiątkę!

Opowiada o swojej pracy z gimnazjalistami: – Oni bardzo często stoją na rozdrożu i nie wiedzą, co chcą robić w przyszłości.

A w ramach projektu poznają oferty edukacyjne szkół, jeżdżą na wizyty studyjne do zakładów pracy. – Czasem dopiero taka wizyta otwiera im oczy, że taki zawód w ogóle istnieje – uśmiecha się Joanna Satabińska.

Oprócz tych spotkań, każdy z tych młodych ludzi ma zapewnioną opiekę doradcy zawodowego. W ramach projektu organizowane są spotkania grupowe i indywidualne. Dzięki temu gimnazjalista może poznać swoje mocne i słabe strony, predyspozycje zawodowe.

– Oni to czasem wiedzą, ale ta wiedza jest głęboko ukryta – mówi Joanna Satabińska.

Działania idą też w kierunku rodziców. Na spotkania z rodzicami w gimnazjach przyjeżdżają przedstawiciele szkół branżowych, informują o ofercie edukacyjnej, o możliwościach pracy w tym zawodzie.

Uczniowie mają też spotkania z przedstawicielami poszczególnych zawodów. Jakich – to zależy od inwencji doradcy zawodowego, który ma z nimi zajęcia. Taka osoba opowiada o ścieżce kształcenia, o możliwościach potem w życiu dorosłym.

Dlaczego to takie ważne, by uczniom opowiadać o zawodach, szkołach, możliwościach? Wydawałoby się, że te wszystkie informacje są w zasiągu ręki. Jest przecież internet, poradniki, foldery…

– No tak. Wszystko jest w zasięgu ręki. Ale czasem tej ręki nie chce się wyciągać. Po drugie, bardzo często młodzi ludzie kierują się wyborem swoich rówieśników. Czyli na przykład myślą: kolega idzie do klasy o profilu humanistycznym w liceum, to może ja też pójdę. I niekoniecznie świadomie patrząc na to, jakie osobiście ma umiejętności i predyspozycje – mówi.

I dodaje, że wiedza o kreślonych zawodach to wiedza zamknięta. – Jak pytamy się młodych ludzi, jakie zawody znają, to znajomość tych zawodów opiera się na zawodach wykonywanych przez rodziców, najbliższych, to zawody cioć, wujków i tak dalej. A jest przecież cała masa innych możliwości.

Dlatego tak ważne jest, by tę wiedzę cały czas poszerzać. Poza tym, przecież cały czas powstają nowe zawody.

– No i te wizyty w zakładach pracy! – chwali Joanna Satabińska. – Okazuje się, że wiedza o niektórych zakładach jest wiedzą z przeszłości. Wizyta w danym przedsiębiorstwie otwiera im oczy, że to jest firma pełna komputerów, że trzeba mieć czasem bardzo kierunkowe wykształcenie, że pojęcie firmy, gdzie pracuje się tylko i wyłącznie młotkiem, to pojęcie z przeszłości.

Młodym jak najbardziej te spotkania bardzo pomagają. Bo bardzo często pada na nich pytanie: co ja dalej mam robić? A tu – fachowcy podpowiedzą, jak dobrze zaplanować swoją karierę zawodową. Dobrze, czyli tak, by nauka ciekawiła, a w przyszłości czekała dobra praca…

Zatrudnienie? W tym fachu znajdziesz je od ręki!

Na tę dobrą pracę w przyszłości wielkie szanse mają Marek Kulesza i Hubert Mitrosz, uczniowie białostockiego Zespołu Szkół Budowlano-Geodezyjnych. Wybrali kierunek nietypowy, bo: technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej. Po skończeniu technikum perspektywy mają szerokie. Mogą pracować w firmach zajmujących się budową i utrzymywaniem sprawności sieci energii odnawialnej, w elektrowniach, organizacjach, przedsiębiorstwach i instytucjach zajmujących się odnawialnymi źródłami energii czy w zakładach wytwarzających, przetwarzających i przesyłających energię elektryczną, czyli elektrowniach i zakładach energetycznych. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby też pracowali na własną rękę,

w ramach własnej działalności gospodarczej. Szkoła doskonale też przygotowuje do podjęcia studiów wyższych na wszystkich kierunkach technicznych. Bo na zajęciach praktycznych i teoretycznych uczą się m.in. rysunku technicznego, technologii montażu systemów energetyki odnawialnej, podstaw kosztorysowania w budownictwie, słownictwa z zakresu budownictwa w wybranym języku obcym, ale też tego, jak prowadzić własną działalność gospodarczą w tej branży czy jak prowadzić dokumentację techniczną w budownictwie.

– To kierunek przyszłościowy i ciekawy – nie mają wątpliwości uczniowie.

– To wykształcenia na pewno pozwoli mi znaleźć dobrą pracę – mówi Marek Kulesza. – O tym kierunku dowiedziałem się od kolegów z gimnazjum. W kilku składaliśmy dokumenty, tylko ja się dostałem.

Wybierając ten kierunek, o przyszłości myślał również Hubert Mitrosz. – To zawód potrzebny na rynku. A branża jest rozwijająca się – przekonuje.

Obaj uczniowie nie żałują swego wyboru. Bo – ich zdaniem – szkoła kształci doskonale. Chwalą i zajęcia teoretyczne, i praktykę, i możliwość współpracy z przedsiębiorcami.

– Już piąty rok prowadzimy nabór do tej klasy – mówi Małgorzata Sutuła, dyrektorka szkoły. – Jest to zawód przyszłościowy.

Tak jak zresztą i pozostałe, w jakich kształci szkoła, czyli technik budownictwa, technik robót wykończeniowych w budownictwie, technik geodeta, technik inżynierii sanitarnej.

– Staramy się, by te kierunki łączyły się ze sobą. Bo nie ma budownictwa czy inżynierii sanitarnej bez energii odnawialnej. A energia odnawialna bez wiedzy budowlanej czy sanitarnej też nie będzie funkcjonowała prawidłowo – przekonuje Małgorzata Sutuła. I tłumaczy, dlaczego utworzyła kierunek, gdzie kształcą się fachowcy od energii odnawialnej, w swojej szkole: – Powodów było kilka. Pierwszy to zainteresowanie niekonwencjonalnymi sposobami tworzenia energii. Drugi to sytuacja związana ze smogiem. Mówi się o tym coraz częściej, to coraz większy problem. A trzeci to zainteresowanie pracodawców. Naprawdę chętnie chcą zatrudniać naszych absolwentów.

Na szczęście z naborem na ten kierunek problemów nie ma. Co roku, od kilku lat, powstaje tu jedna klasa.

– Uczniowie zdobywają umiejętności praktyczne. Nie tylko teoretyczne – mówi Tomasz Rolak, nauczyciel przedmiotów zawodowych. A Ewa Korbut-Papciak, nauczyciel przedmiotów zawodowych, opowiada, że pracodawcy chętnie zatrudniają absolwentów tej klasy. – Proszą nas nawet o organizowanie spotkań. Czasem więc bywa tak, że uczniowie jeszcze przed maturą wiedzą, że już mają zapewnione zatrudnienie – dodaje.

A pracodawcy? Przyznają, że tacy fachowcy potrzebni są na rynku pracy. – Odnawialne źródła energii to właściwie jeszcze nowość. Niewiele jest osób, które mogą się zająć profesjonalnym montażem tych urządzeń – przyznaje Dariusz Piszczatowski, kierownik budowy w firmie Markbud. A coraz częściej inwestorzy decydują się właśnie na takie rozwiązanie. Bo jest taniej, ekologiczniej, wygodniej. Ciepłą wodę można mieć ze słońca, tak samo jest z prądem, z odzyskiwaniem ciepła…

Dlatego jego firma tak chętnie współpracuje z technikum budowlanym. I to już od wielu lat. Bo liczy na to, że fachowcy z tej szkoły, czyli po prostu jej absolwenci, zdecydują się na pracę właśnie w Markbudzie.

www.dobryzawod.pl

Materiał informacyjny partnera