Reklama

Schodomistrz znów wygrywa

Last updated Kwi 16, 2019

Tydzień temu Piotr Łobodziński na swoim profilu po powrocie z Seulu pisał tak:

„(…)wygrana nie była wcale taka łatwa. Zarówno ja jak i mój najgroźniejszy australijski rywal Mark Bourne poprawiliśmy poprzedni rekord trasy, 15:44 z 2017 roku. To ja prowadziłem od początku, ale Mark podążał za mną jak cień. Moja przewaga wynosiła najwięcej około 100 piętra i była to jedna kondygnacja, jakieś 6-7sekund. Na około 5 pięter do mety zaczęło mnie mocno odcinać i nawet zacząłem iść. Czułem, że jestem mocno zakwaszony i rywal się zbliża. Do mety tak blisko a tak daleko. Gdy zobaczyłem go kątem oka poł piętra poniżej zerwałem się jeszcze ostatkiem sił do mocnego finiszu i dowiozłem zwycięstwo do mety, tylko z 2 sekundami przewagi. Jak na taki długi dystans, 123 piętra, to był naprawdę wyrównany i zacięty bieg. Widać, że Mark jest w formie. Zobaczymy co pokaże za tydzień w Mediolanie na biegu 5 minutowym”

Czekaliśmy zatem niecierpliwie na kolejną relację. I jest!

„Takiego ciasnego biegu się dzisiaj nie spodziewałem. Tylko sekundowa przewaga nad Mark Bourne. Chyba lekko przespałem ten start lub podziwiałem malowidła na klatce schodowej. Tętno maksymalne jedynie 183 uderzenia na minutę. Na biegach ciągłych zdarza mi się z takim pulsem kończyć🏃‍♂️
Szczęśliwie wygrałem, ale nerwy na mecie czekając na wyniki były oraz ulga po ich ogłoszeniu. Uuuuffff….

— z Piotr Łobodziński w Torre Allianz.

Źródło; facebook