Reklama

Nowy napastnik Jagi jest jak yeti

Last updated Cze 24, 2019

Po tygodniu ciężkich treningów i pierwszym sparingu z Pogonią Siedlce (3:0) w niedzielę piłkarze Jagiellonii Białystok otrzymali od sztabu szkoleniowego dzień wolny, aby zregenerować się przed ciężką pracą w nadchodzącym tygodniu.

–  Łącznie ze sparingiem trenowaliśmy przez sześć dni, więc jeden dzień na złapanie oddechu na pewno się przyda. Było widać zarówno w piątek, jak i w sobotę, że to zmęczenie się nałożyło i było duże. Wiadomo, że to jest okres ciężkiej pracy, ale organizm potrzebuje też czasu na regenerację. Taki jeden dzień z pewnością wniesie dużo dobrego, aby od poniedziałku ponownie ciężko pracować – opowiadał trener Ireneusz Mamrot.

Od poniedziałku z drużyną powinien trenować już Ivan Runje. – Ivan już dzisiaj ma dotrzeć na zgrupowanie i zajmą się nim nasi fizjoterapeuci, którzy są w stałym kontakcie z doktorem. Ivan już może wykonywać większość ćwiczeń, ale dopiero wieczorem będziemy wiedzieli, czy od jutra wejdzie już w trening na pełnych obciążeniach – tłumaczył Mamrot.

Jak wygląda kwestia pozyskania przez Jagiellonię nowego napastnika?

– Na razie jest z nim trochę tak, jak z yeti. Mówiąc poważnie,  niestety z transferami jest tak, że jest on pewny dopiero wtedy, gdy podpisany jest kontrakt. W przeciwnym razie nie można o niczym mówić, niczego ujawniać, bo często po drodze coś się wysypuje. Ta sprawa się przeciąga, zawodnik bardzo chce do nas przyjść, ale nie wszystko jest uzależnione tylko od niego. Przeciąga się sprawa rozwiązania przez niego kontraktu i nie chcę podawać jakichkolwiek terminów – nie ukrywał szkoleniowiec Jagiellonii.

– Zależy nam na tym, aby był on z nami jak najszybciej, bo wiadomo, że już tydzień okresu przygotowawczego mu uciekł. Na szczęście, w tym roku jest on dłuższy, ale dobrze by było, żeby nowy zawodnik dołączył do nas jeszcze na zgrupowanie i jeszcze tutaj wykonał część pracy, a dopiero później dostałby dodatkowe treningi indywidualne, aby nadrobić zaległości. Im będzie on później, tym trudniej będzie go wkomponować do zespołu i dobrze przygotować go pod względem fizycznym. Czasem to wszystko dobrze wygląda na papierze, a taki piłkarz potrzebuje czasu. Mamy dobre przykłady z zimy – Jesusa i Andreja, w których przypadkach kluczową rolę odegrały kontuzje i musieliśmy na nich trochę poczekać. Chciałbym, żeby wszystko przebiegło jak najszybciej i mam nadzieję, że do wtorku ta sprawa się zakończy – podsumował Ireneusz Mamrot.

Tekst i zdjęcie: jagiellonia.pl