Reklama

Mecz kolejki czyli nowa twarz Legii

Wydarzeniem numer jeden 6 kolejki PKO Ekstraklasy stało się niespodziewanie spotkanie ŁKS Łódź z Legią Warszawa. Kibice obu drużyn na takie spotkanie musieli czekać aż 7 lat, tyle bowiem trwała nieobecność łodzian w najwyższej klasie rozgrywkowej. sts kod promocyjny.

Pierwszą niespodzianką meczu był skład Wojskowych, trener Aleksandar Vuković zmienił prawie całą  wyjściową jedenastkę ( ze składu na Glasgow Rengers wyszli na boisko tylko Paweł Stolarski i Radosław Majecki ). Drugą niespodzianką trenera był brak Carlitosa nawet na ławce rezerwowych ( chodzą słuchy o możliwym transferze zawodnika do jednego z klubów na Bliskim Wschodzie ).

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze którzy już w 4 minucie objęli prowadzenie. Bramkę po podaniu Patryka Bryły zdobył Łukasz Sekulski. Legia nie pozostawała dłużna rywalom i stwarzała swoje okazje a najlepszej a nie wykorzystał Mateusz Wieteska, którego strzał głowa w 18 minucie  fenomenalnie obronił bramkarz łodzian Michał Kołba. W 25 minucie od straty gola gospodarzy uchronił słupek po strzale z 20 metrów Salvadora Agry.

LKS miał też swoje okazje w pierwszej połowie, w doliczonym czasie gry mocne uderzenie Guimy obronił Radosław Majecki. Pierwsza połowa zakończyła się przy prowadzeniu LKS 1:0 .

Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla przyjezdnych, już w 51 minucie strzałem zza pola karnego wynik meczu wyrównał  Dominik Nagy. Radość Legii nie trwała jednak długo bo już po siedmiu minutach na prowadzenie wyszli znowu gospodarze. Po faulu Agry na Ramirezie sędzia Jarosław Przybył podyktował jedenastkę którą na gola zamienił Łukasz Sekulski.

Legioniści nie zamierzali składać broni i na bramkę gospodarzy sunął atak za atakiem w 72 minucie strzał Dominika Nagy obronił Kołba piłka jednak wróciła do Węgra który dośrodkował wprost na głowę Jarosława  Niezgody. Ten naciskany przez dwóch obrońców zdołał umieścić piłkę w siatce i po raz drugi mieliśmy w tym meczu remis.

Końcówka spotkania należała jednak do gości a akcje meczu w 81 minucie przeprowadzili Jarosław Niezgoda i Walerian Gwilia . Najpierw do Gruzina podawał Niezgoda jednak  strzał Gwili obronił w sobie tylko wiadomy sposób Kołba jednak przy dobitce Niezgody nie miał najmniejszych szans. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, co w przypadku Łódzkiego klubu oznaczało czwartą porażkę z rzędu w PKO Ekstraklasie.

W zupełnie innych nastrojach po meczu byli zawodnicy z Warszawy którzy sprawili swemu trenerowi Aleksandarowi Vukoviciowi wspaniały prezent na 40 urodziny.

Na konferencji po spotkaniu Trener warszawian chwalił zespół za zwycięstwo w trudnych okolicznościach, na trudnym terenie. Komplementował tez gospodarzy mówiąc, że ŁKS to bardzo groźna drużyna jednak Legia potrafiła stworzyć sobie bardzo dużo sytuacji dlatego zwycięstwo swojej drużyny uważa za zasłużone. Trener zwycięskiego zespołu bardzo chwalił Jarosława Niezgodę, podkreślając jego skuteczność i trafność wyborów na boisku. Vuković odniósł się też do sytuacji Carlitosa mówiąc, że był przewidziany do gry a o jego nieobecności zdecydowały względy prywatne. Jednocześnie powiedział, że ceni Carlitosa jako zawodnika a między nim a piłkarzem nie ma żadnego konfliktu.

W zupełnie innym nastroju po meczu był trener łodzian Kazimierz Moskal który powiedział min. Że do wygrania meczu nie wystarczy strzelić dwie bramki ale trzeba strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika. Za przyczyny słabego startu w rozgrywkach PKO Ekstraklasy uważa brak boiskowego cwaniactwa i wyrachowania a także trudny terminarz na początek sezonu. Zaś za  podstawowy mankament swego zespołu uznał grę w defensywie a receptą na poprawę sytuacji jest praca, praca i jeszcze raz praca.