Reklama

Legła, legła Warszawa!

 

Przed spotkaniem było jasne, że obie drużyny zrobią wszystko, aby wygrać i zdobyć trzy punkty.   Żółto-Czerwoni wciąż walczyli o czwarte miejsce w tabeli LOTTO Ekstraklasy. Legia  o obronę tytułu mistrza Polski.  Mecz zatem zapowiadał się ciekawie. Obie strony deklarowały „Nie będziemy brać jeńców!”

W 28. minucie po akcji Jagiellończyków piłkę do własnej siatki skierował… obrońca Legii Mateusz Wieteska. Publiczność nagrodziła Go brawami.

Kilka minut później świetną interwencją popisał się Grzegorz Sandomierski, który końcówkami palców obronił strzał z dystansu Pawła Stolarskiego.

Druga część spotkania to już głównie dominacja drużyny gości. W sytuacji „sam na sam” z Grzegorzem Sandomierskim znalazł się Dominik Nagy, jednak nasz bramkarz zatrzymał rywala znakomitą interwencją.

Jaga w tej części gry tylko raz poważnie zagroziła bramce Radosława Majeckiego, aczkolwiek była przy tym niezwykle bliska podwyższenia swojego prowadzenia. Patryk Klimala uderzył mocno z około 16 metrów, ale piłka trafiła tylko w poprzeczkę bramki warszawskiej drużyny.

W samej końcówce Żółto-Czerwoni jedynie bronili dostępu do bramki Grzegorza Sandomierskiego, aczkolwiek czynili to bardzo skutecznie

– Jesteśmy zadowoleni z tego, że ostatnie spotkanie u siebie zakończyliśmy zwycięstwem w niezłym stylu. Widać, że zespół jest zmęczony, ale do końca potrafi pokazać charakter. Zawodnicy zasłużyli na duże słowa uznania – skomentował mecz szkoleniowiec Jagiellonii Ireneusz Mamrot dla portalu jagiellonia.pl

W ostatniej kolejce Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk.  Stawką meczu jest    czwarta lokata, dająca przepustkę do gry w eliminacjach Ligi Europy. Czwarte miejsce zajmuje obecnie Cracovia.

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Bramki: Wieteska – sam. 28’