Reklama

Dwunaste święto ulicy Kilińskiego

Coroczne święto najbardziej urokliwej uliczki w Białymstoku za nami. Podczas święta ulicy Jana Kilińskiego można było oglądać pokazy taneczne, wystawy malarstwa, wziąć udział w konkursie na najlepszą stylizację modową. Były koncerty, zabawy podwórkowe, gra terenowa, warsztaty slow-fashion. A wszystko w klimacie lat siedemdziesiątych.  

Święto Ulicy Jana Kilińskiego rozpoczęło się o godz. 12.00. W trakcie wydarzenia na scenie wystąpili między innymi: Miejska Młodzieżowa Orkiestra Dęta Miasta Białegostoku, Zespół Muzyki i Tańca Dawnego „Capella Antiqua Bialostociensis”, Ognisko Baletowe Domu Kultury „Śródmieście”, zespół Kobiety z Miasta B. W szalone lata siedemdziesiąte zabrała białostoczan Kasia Garłukiewicz. Organizatorem święta, które w imieniu prezydenta Tadeusza Truskolaskiego otworzyli jego zastępcy Rafał Rudnicki i Przemysław Tuchliński, był Dom Kultury „Śródmieście” w Białymstoku.

Imprezie towarzyszyły wystawy, działania plastyczne, zabawy dla dzieci. Mieszkańcy brali udział w specjalnych grach i warsztatach, podziwiali kolekcję zabytkowych samochodów z Muzeum Starej Motoryzacji i Techniki Moto Retro. Specjalne programy przygotowały instytucje kultury: Dom Kultury „Śródmieście”, Muzeum Wojska w Białymstoku, Muzeum Historii Medycyny i Farmacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Galeria im. Sleńdzińskich, Galeria Sztuki Marchand oraz Sljedzik – sklep z pamiątkami.

Z okazji przypadającego w piątek (27 maja) Dnia Samorządu Terytorialnego, w trakcie Święta ulicy Jana Kilińskiego (22 maja) białostoczanie otrzymywali gadżety upamiętniające samorząd terytorialny. Chętni mogli także zwiedzić Pałacyk Gościnny przy ul. J. Kilińskiego.

Ulica Jana Kilińskiego jest jednym z tych miejsc w Białymstoku, które mają klimat prawdziwej starówki. Zamyka ją Pałacyk Gościnny Branickich, a w stylowych kamienicach stojących wzdłuż ulicy mieszczą się instytucje kultury i restauracje z ogródkami, które zawsze włączają się w obchody święta ulicy.

W czasach hetmana Branickiego dzisiejsza ulica Kilińskiego była polną ścieżką biegnącą wzdłuż pałacowych stawów. W latach 1766-77 wzniesiono Pałacyk Gościnny, w którym Izabela Branicka przyjmowała niektórych gości. Od strony kościoła stała też wozownia, którą na początku XIX wieku przekształcono w kamienicę, nazywaną przez białostoczan lożą masońską. Kolejne budynki zaczęły powstawać dopiero od połowy XIX wieku, kiedy już zlikwidowano stawy. Ulicę zaczęto wówczas nazywać Niemiecką. Wtedy zaczęły pojawiać się w tym miejscu restauracje, zakłady fotograficzne i hotele, wśród nich słynny Ritz. I choć dziś niewiele z tej dawnej świetności zostało, niepowtarzalny urok ulicy wciąż istnieje.

Kamila Bogacewicz

Reklama