Reklama

Drużyny robotyczne SGA. Jak łatwo zrobić z dzieci wynalazców

Młody prowadzący wita dzieciaki, które przyszły na zajęcia. Każdy uczestnik opowiada jak ma na imię, do jakiej chodzi szkoły i czym się interesuje. Siadają w grupach i dostają pudełko z klockami LEGO. Klocki są podobne kształtami do LEGO Technics, ale nie służą do tego, by złożyć gotowy model według instrukcji i iść do domu.

Prowadzący daje dzieciom zadanie: „Macie dziś stworzyć układ jezdny. To jest Wasz cel. Jak to zrobicie, zależy tylko od Was”.

I tu zaczyna się cała przygoda. Dzieci są podzielone na drużyny. Każda drużyna ma to samo zadanie do wykonania, ale nie wie jak się do tego zabrać. Uczestnicy zajęć zaczynają kombinować. Jedyne podpowiedzi od trenera robotyki to wskazanie głównych funkcji elementów LEGO i pasujących do siebie elementów. Reszta działań zależy od dziecięcej wyobraźni i kreatywności.

Zaskakujące zajęcia

Tym właśnie różnią się zajęcia SGA (Spice Gears Academy) od innych zajęć z robotyki, w których do tej pory brał udział mój syn. Inne zajęcia polegają na składaniu robotów LEGO na podstawie instrukcji. Dziecko dostaje gotowe rozwiązanie, które ma zrealizować. Plan, który ma wykonać. Efektem jest robot LEGO, którego ktoś wcześniej wymyślił i opracował etapy jego budowania.

Zajęcia SGA mają zupełnie inny cel niż dotychczas mi znane zajęcia robotyczne dla dzieci. Tutaj – z tego co tłumaczył podczas zajęć prowadzący – dzieci będą na każdych zajęciach tworzyły drużyny. Drużyny te będą wykonywały różne zadania. Poziom trudności zadań będzie wzrastał podczas kolejnych zajęć. Roboty mają np. przejechać do przodu, przesunąć przedmiot, przenieść coś itd.

Zdziwione dzieci uruchamiają myślenie

Dzieci podczas zajęć na początku są zakłopotane i bardzo zaskoczone, bo do tej pory były przyzwyczajone do wykonywania poleceń, nie do szukania rozwiązań. Na zajęciach SGA cała ich energia skupia się właśnie na tym, by znaleźć drogę do osiągnięcia celu. Tym razem mają znaleźć sposób na to, by zbudować robota, który jedzie.

Dzieci samodzielnie podejmują decyzje. Nawet gdy pytają trenera, on pozwala im iść za własnym pomysłem. Twierdzi, że każdy pomysł jest dobry, aby osiągnąć cel. Uczestnicy mocno skupiają się na tym, by ich robot mógł przejechać. Łączą koła do „silnika”, doczepiają różne elementy. Chlopcy i dziewczynki są chwaleni podczas zajęć za każdy dobrze wykonany konstrukcyjny krok do przodu.

Wielka radość

Gdy zadanie jest wykonane, każda drużyna prezentuje przed innymi swoje „dzieło”. Nikt nikogo nie porównuje i nie ocenia. Panuje ogólna radość, że dzieciom udało się osiągnąć cel. Roboty – mini układy jezdne – poruszają się. Roboty reagują na komendy. Jest wielka radość.

Na sam koniec zajęć prowadzący organizuje dzieciom zabawę, która pozwala im lepiej się poznać. Chętne dziecko staje się robotem. Ma zawiązane oczy, a reszta dzieci kieruje je do schowanego przedmiotu. Każde dziecko musi wydawać bardzo precyzyjne komendy.

A potem… zawody robotyczne

Prowadzący tłumaczy, że zajęcia SGA to tworzenie drużyn, które potem biorą udział w zawodach robotycznych. Pokazuje dzieciom, jak wyglądają zawody na filmie na YouTube… Mam ważenie, że biorę udział w zupełnie odmiennym procesie nauczania niż ten, o którym do tej pory opowiadał mi syn.

Prowadzący podkreśla wartości, którymi kierują się drużyny. Jest wśród nich szacunek, współpraca, kreatywność i kilka innych.

Dzieci na pożeganie dostają plansze z wielkim robotem i obok niego baterią, na którą naklejają kolejny etap naładowania. Każda otrzymana na koniec zajęć naklejka to nagroda za udział w zajęciach i pracowitość. Te dzieci, które się zapisują na zajęcia dostaną różne gadżety drużyny SGA.

Cóż, mój syn na koniec zajęć pytał mnie kilka razy, czy zapiszę go na te zajęcia, bo są takie super… Skoro on tak mówi?…

Lidia, jedna z mam podglądających zajęcia SGA